Interpelacja w sprawie stanu technicznego sanitarnego transportu lotniczego

   Szanowny Panie Premierze! Kilka dni temu w centrum Katowic rozbił się helikopter sanitarny, lecący do Poznania po serce do transplantacji.    Śmigłowcem leciało pięć osób - dwóch pilotów i trzyosobowa ekipa medyczna ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Wszystkim w tym przypadku na całe szczęście udało się uciec przy awaryjnym lądowaniu. Chwilę później maszyna eksplodowała i doszczętnie spłonęła.    Maszyna, która runęła, leciała z Zabrza do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Poznaniu. Jej pasażerowie mieli tutaj pobrać serce do przeszczepu. Rodzina dawcy, poznaniaka w średnim wieku, wyraziła zgodę na pobranie wielonarządowe. Pobrano tylko nerki.    W Poznaniu wykonuje się około 60 pobrań w roku - 40 z nich to pobranie wielonarządowe. Transplantolodzy Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Poznaniu w tym roku ani razu nie korzystali z lotnictwa sanitarnego. Mówią, że jest dla nich za drogie (ok. 2 tys. zł za godzinę lotu). Ponadto boją się latać na złym sprzęcie. Jak twierdzą, niedofinansowanie lotnictwa sanitarnego jest skandaliczne.    Stąd uprzejmie proszę o odpowiedź na następujące pytania:    1. Czy musi zginąć kilkoro bardzo wartościowych ludzi, żeby znalazły się pieniądze na lotnictwo sanitarne?    2. Kiedy nastąpi wymiana taboru w sanitarnym transporcie lotniczym?    3. Dlaczego koszty usług lotniczych i zły, awaryjny sprzęt ograniczają ilości transplantacji w Polsce?    Z poważaniem    Poseł Grzegorz Woźny    Ostrów Wlkp., dnia 27 września 1999 r.





zakładanie i projektowanie ogrodów japońskich bonsai Janowice Śląsk kosze na swieta kosze upominkowe duzy wybór zapraszamy sennik ultrasonografy dawne monety dobra kuchnia